Kulig

Przysłowia na każdy dzień

Styczeń Luty  Marzec  Kwiecień  Maj  Czerwiec  Lipiec  Sierpień  Wrzesień  Październik  Listopad  Grudzień

Brrr! Prawdziwie zimowy miesiąc. Z opadami śniegu, mrozem, silnymi wiatrami, powodującymi często zamiecie. Ale za to w styczniu dzień staje się stopniowo dłuższy. Pod koniec miesiąca rozpoczynają się jak zwykle ferie zimowe. Zapełniają się lodowiska, wykorzystywany jest każdy pagórek, każdy zamarznięty stawek. Niektórzy wyjadą w góry, na narty. Nie tylko w Tatry. Coraz częściej spotkać można polskich amatorów desek w Alpach, zwłaszcza w austriackim Kaprun, stacji alpejskiej położonej najbliżej Polski. Ale i na nizinach można doskonale spędzić wolny od zajęć szkolnych czas. Wystarczy tylko chcieć!

Styczeń dawniej zwano Tyczeń, ponieważ w miesiącu tym przygotowywano tyki do fasoli, chmielu i innych potrzeb gospodarskich. Niektórzy nazwę Styczeń łączyli ze stykaniem się starego roku z nowym.

W przyrodzie w zasadzie nie zachodzą istotne zmiany. Pola, łąki i lasy przysypane są śniegiem. Miesiąc ten jest pod względem zjawisk występujących wokół nas bardzo podobny do grudnia. W związku z czym, odsyłam zainteresowanych do spostrzeżeń opisanych przy okazji rozważań na temat miesiąca grudnia.
Coś drgnie w otaczającym nas świecie przyrody dopiero w lutym. Ale o tym, już za miesiąc!

Styczeń zaczyna się Nowym Rokiem. Wigilię Nowego Roku w chrześcijańskim kalendarzu poświęcono św. Sylwestrowi, papieżowi z VI w., który wprawdzie nic nie miał wspólnego z hucznymi balami, lecz od niedawna mimo woli już po wsze chyba czasy musi im patronować. W XIX w. był to zwyczaj rzadki i nowy. Znano natomiast (głównie na wsiach) żarty i figle, które męska młodzież płatała sobie nawzajem. Zamazywano gliną szyby w domach panien na wydaniu, wciągano na kalenicę (brzeg dachu) ciężkie narzędzia rolnicze, rozbierano wozy, chowano gospodarskie sprzęty. Za oddanie lub uporządkowanie obejścia wymagano okupu, za który wyprawiano wesołe uczty. Coś z tych dawnych zwyczajów zachowało się do dzisiaj. Czasem w noc kończącą rok, wystawiane są furtki z płotów i przenoszone gdzieś dalej, czy też pojemniki na nieczystości stojące w pobliżu domów itp. Ostatnio jednak zwyczaj ten powoli zanika.

Nowy Rok witamy wszyscy z nadzieją, że będzie on lepszy od poprzedniego. Składamy sobie życzenia pomyślności, szczęścia, radości. Przy takiej okazji nie może zabraknąć szampana!
Napój ten uświetnia polityczne spotkania na szczycie, sportowe zwycięstwa i bankiety z różnych okazji. Piją go nowożeńcy i ich goście. Nie ma chyba na świecie bardziej prestiżowego alkoholu.
Być może historia tego kapryśnego wina potoczyłaby się inaczej, gdyby nie piękne i wpływowe damy. Kiedy po raz pierwszy pojawiło się na królewskim dworze Ludwika XV, madame Pompadour od razu zawyrokowała, że jest to jedyny rodzaj alkoholu, który dodaje jej urody. Potem korki szampana strzelały mniej lub bardziej dyskretnie tam, gdzie zasiadali do stołu wystarczająco zamożni mężczyźni i ładne kobiety. Przy kieliszku pełnego wigoru i wesołych bąbelków wina wszyscy stawali się dowcipni, tolerancyjni i niezwykle pogodni.
Być może szampan byłby tylko jednym z wielu wielkich win, które się ceni, poważa, ale nie celebruje, gdyby wykwintni smakosze nie orzekli, że jest wyjątkowo uniwersalny. Można go podawać i pić od śniadania do północy. Jako aperitif i finał obiadu (wtedy lekko słodki). Szampan
Mimo tych wszystkich urzekających zalet, prawdziwy szampan ma jedną wadę - jest drogi. Dlaczego zatem prawdziwy szampan ma tak wysoką cenę? Otóż, pochodzi on z jednego tylko skrawka ziemi na świecie - z Szampanii, najdalej na północ wysuniętego regionu winnego Francji. Półtorej godziny jazdy na północny wschód od Paryża i już jesteśmy na ziemi monotonnie pagórkowatej, zielonej i niezwykłej, która stoczyła prawdziwą bitwę o przyznanie jej prawnej wyłączności na umieszczanie na etykietach nazwy Champagne. Stało się to w 1911 roku. Monopol na produkcję szlachetnych bąbelków od razu zmienił sytuację. Gdzie indziej winiarze mogą tylko wytwarzać "spumante”, "igristoje”, "sekt”.
Ale to jeszcze nie tłumaczy do końca wyjątkowej pozycji szampana. Rzecz polega na tajemniczym związku gleby, klimatu i metody wytwarzania tego wina. W Szampanii jest mniej słońca, więcej ostrych wiatrów i bywa, że grona nie dojrzewają do końca. Kredowe podłoże umożliwia głębokie ukorzenienie krzewów, które znajdują w ziemi cenne dla jakości wina składniki mineralne. To wszystko powoduje, że moszcz wyciśnięty z białych i czerwonych gron ma wyjątkowe właściwości. Potem rozpoczyna się niezwykle skomplikowany i żmudny proces zamieniania „cichego” wina w wino musujące. Szampan jest winem mieszanym, dlatego też właściciele piwnic mieszają młode wina, uwzględniając odmiany winogron, a także okolice z których pochodzą. Potem dodają cukier i drożdże, które wywołują powtórną fermentację. W tym momencie wino przelewa się do butelek i zamyka tymczasową zatyczką. Dzięki chłodowi piwnic fermentacja przebiega powoli i nie wytraca bukietu wina. Potem do piwnic wchodzą winiarze i ostrożnie , cierpliwie obracają butelki coraz bardziej w dół, aby osad zebrał się przy samej szyjce i korku. To trwa 6- 8 tygodni. W odpowiedniej chwili zamraża się szyjki, błyskawicznie usuwa tymczasową zatyczkę i zamarznięty osad wypada, a bąbelki, czyli dwutlenek węgla, pozostają zaklęte w butelce. Teraz już można włożyć właściwy korek, ale zanim to się stanie właściciel piwnicy musi zadecydować, ile chce dodać mieszaniny cukru i win szampańskich, słowem - czy chce mieć szampan brut, czyli wytrawny, czy sec, nieco słodszy.
Często piwnice, w których składuje się butelki, to wykute w skałach korytarze o długości ok. 25 km.
Wynalazek metody podwójnej fermentacji wina pochodzi z XVIII wieku, a miejscem, gdzie się narodził szampan, był klasztor benedyktynów w Hautvillers. Pomysłodawcą był mnich, dom Perignon, nadzorca piwnic winnych klasztoru. Potomni z wdzięczności zdecydowali, że nazwisko mnicha firmować będzie jeden z lepszych gatunków tego szlachetnego trunku. W carskiej Rosji szampański wynalazek tak mocno zawrócił w głowach możnych, że carscy producenci wina musieli wynegocjować zgodę na używanie słowa "szampańskoje” dla rosyjskich win musujących.
A więc szczęśliwego Nowego Roku, przy lampce szampana!

A oto inne obrzędy i zwyczaje związane z Nowym Rokiem. Epifania
Na kurpiowskich wioskach wypiekano z ciasta zwierzaki. Nazywano je "nowymi latkami”. We wsiach Pomorza i Wielkopolski w Nowy Rok "budzono życie” trzaskaniem z batów przed kościołem i domami. "Jordan” - to stary obrzęd święcenia wody, praktykowany w dzień Epifanii (Trzech Króli) w kościele wschodnim i greckokatolickim. Kapłan (pop) zanurzał krzyż w przeręblu rzeki, strumienia, stawu czy jeziora, co wierni obserwowali w skupieniu.
Dzień Nowego Roku uznawano za czas wróżebny: pod talerze chowano rozmaite figurki z ciasta, a kto jaką odnalazł, taki los go czekał w nadchodzącym roku.
Szczególny zwyczaj zachował się na wsiach rzeszowskich:od północy Nowego Roku odwiedzały domostwa tzw. draby - przebierańcy owinięci słomianymi powrósłami, z maskami na twarzach i w wysokich słomianych czapach na głowach. Trzech Króli
Styczeń - to czas karnawału. W Polsce ten czas zabaw zwano kiedyś zapustami (okres bez postów). Karnawał to tańce, bale, kuligi, czyli tak jak przed laty. A więc bawmy się!
W dawnej Polsce karnawał zaczynał się tak naprawdę od Trzech Króli (6 stycznia). Trzej Królowie obdarowali Jezusa kadzidłem - symbolem boskości (to ofiarował Kasper, z polska Kacprem zwany), złotem - symbolem władzy królewskiej (to dar Melchiora) oraz mirrą (aromatycznym olejkiem) - symbolem męczeńskiej śmierci i oczyszczenia (to podarunek Baltazara). W XV w. uczyniono Kacpra monarchą czarnym.
W obecnych czasach również na nabożeństwie w dzień Trzech Króli święci się mirrę, kadzidło i kredę, którą na drzwiach domów wypisuje się inicjały trzech mędrców, wierząc że uchroni to dom przed nieszczęściami.

Jaki będzie styczeń 1999 roku? Trudno przewidzieć. A co dawniej mówiono o tym miesiącu? Jakie obserwacje poczyniono? Zabawmy się kolejny raz i prześledźmy przysłowia na styczeń. Może się sprawdzą.

Gdy w styczniu woda huczy, to na wiosnę mróz dokuczy.

Kiedy styczeń mokry trzyma, zwykle bywa długa zima.

Styczeń, styczeń, wszystko studzi - rośliny, zwierzęta i ludzi.

Gdy styczeń jasny i biały, w lecie bywają upały.

Gdy styczeń zamglony, marzec zaśnieżony.

Gdy w styczniu mrozy i śniegi, będą stodoły po brzegi, gdy styczeń mrozów nie daje, prowadzi nieurodzaje.

Kiedy w styczniu lato, w lecie zima za to.

Styczeń rok stary z nowym styka, czasem zimnem do kości przenika, czasem w błocie utyka.

Styczeń mrozem trzeszczeć musi, wtedy chłopa plon przydusi.

Na stycznie i lute trzeba mieć konie kute.

Około początku roku mało w drzewach bywa soku, w ten czas ścięte nie próchnieją, ale raczej kamienieją.

1 stycznia - Nowy Rok
Nowy Rok pogodny, zbiór będzie dorodny.
Minął wspaniały bal sylwestrowy, Nowy Rok budzi się z bólem głowy.
Na Nowy Rok przybywa dnia na zajęczy skok.

2 stycznia - Makarego
Makary pogodny, cały styczeń chłodny.

6 stycznia - Trzech Króli
Gdy Trzej Króle pogodą darzą, nie zasypiaj ranków gospodarzu.
Trzej Królowie wichry ciszą i krzyżyki na drzwiach piszą.
Na Trzech Króli słońce świeci, wiosna do nas pędem leci.

13 stycznia - Weroniki
Przyjdzie święta Weronika, zniesie jajka kaczka dzika.

20 stycznia - Fabiana i Sebastiana
Fabian i Sebastian pierwsi drzewa budzą, ale radzi często łudzą.

21 stycznia - Agnieszki
Agnieszka łaskawa, puszcza skowronka z rękawa.
Gdy przyjdzie Agnieszka, przebija ogonem lód pliszka.
Święta Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka.

22 stycznia - Wincentego
Na święty Wincenty szczypie mróz w pięty.

25 stycznia - Nawrócenie Pawła
Kiedy się Paweł nawróci, zima się na wspak obróci.
Na nawrócenie świętego Pawła połowa zimy przepadła.

28 stycznia - Karola
Na świętego Karola wyjrzy spod śniegu rola.
Urodzaje daje rola, gdy deszcz leje na Karola.

30 stycznia - Martyny
Na świętą Martynę przybyło dnia o godzinę.

31 stycznia - Ludwika
Na świętego Ludwika na grudzie koń utyka.